Polska na murze Barbary Sass-Zdort a Tuwima w Łodzi. Foto Krzysztof Sadłowski, 30.07.2025.Polska na murze Barbary Sass-Zdort a Tuwima w Łodzi. Foto Krzysztof Sadłowski, 30.07.2025.

Spacer przez Plac Bronisława Sałacińskiego, a tu szare murki nie takie z katalogu IKEA, tylko z duszą i warstwą sprayu. Nie ma tu Wenecji, ale za to jest nurek w hełmie, który chyba szuka zatopionych wspomnień z PRL-u. Obok twarz nie do końca wiadomo, czy to artystka z Marsa, czy pani z urzędu. Sztuka uliczna jak ciotka z kasą weselną jest wszędzie i nie da się jej nie zauważyć.

Rampa, trawa i mur mówią: „Patrz! To jest moje podwórko, moje emocje. I choćbyś był z Mokotowa, masz patrzeć z szacunkiem.”

Potem lecisz w stronę ul. Barbary Sass-Zdort i co widzisz? Mur, Polska, patriotyzm w sprayu. Nie w sejmie, nie w muzeum, tylko tu, między biblioteką a chodnikiem. Czerwono-biała jak barszcz z Wigilii, wykrzykuje: „Tu jest mój dom!” Ktoś to zrobił, może lokalny Banksy, może Edward spod piwnicy z farbami. Nieważne. Ludzie idą, patrzą, komentują, może nawet przystaną jak przy kiosku z Totolotkiem.

Tuż obok mural, gdzie Einstein i hip-hop siedzą przy jednym stole. Czapka, okulary i mina jakby właśnie wynalazł sposób na wieczne wakacje. Miasto gra hymn i disco polo równocześnie. Jak życie: raz patos, raz puszka coli.

No i na koniec perełka oto tafla wody na placu Janusza Szoslanda. Niby staw, niby odbicie, a człowiek się zamyśla bardziej niż na lekcji filozofii. Budynki w odbiciu jak z katalogu PRL-u, a niebieskie okna wyglądają podejrzanie dobrze. Beton dookoła, jak granica między snem a rzeczywistością. Można usiąść, wyjąć termos z herbatą, co już dawno powinna przejść na emeryturę i kontemplować.

Jak mówił mój wujek z Torunia: „Kałuża to lustro dla tych, co nie lubią patrzeć w oczy.” I tak właśnie Łódź opowiada swoje historie: trochę przez mur, trochę przez wodę, ale zawsze prosto z serducha.

Graffity w rejonie Placu Bronisława Sałacińskiego i Bramy Miasta Łodzi.

Graffity Sałacińskiego i Brama Miasta. Foto Krzysztof Sadłowski, 30.07.2025.
Graffity Sałacińskiego i Brama Miasta. Foto Krzysztof Sadłowski, 30.07.2025.

A był to dzień letni, kiedy nogi poniosły mnie w sam środek plątaniny murów, co to bardziej przypominają afrykańską chatę po starciu z nosorożcem niż europejską architekturę. Idę sobie, aparat pod pachą, a tu nagle schody. I nie takie, żeby tam wejść do nieba. Betonowe, pospolite, bez złudzeń. Obok rampa, jakby dla tych, co woleliby zjeżdżać z życia z poślizgiem.

Treść postu polecana  Wakacyjny Tramwaj Radia Łódź gwiazdą na torach

Ale to nie schody były bohaterem tej opowieści, to one tylko tłem dla sztuki ulicznej, która rozsiadła się tam jak ciotka na weselu: szeroko, odważnie, bez zahamowań. Mury pokryte bohomazami, znakami, tagami, jakby Picasso miał słabszy dzień i postanowił zostawić to na pamiątkę. Patrzę, a tam nurek! Nie taki zwykły, tylko w hełmie jak z czasów, kiedy jeszcze kopano w mule rzeki. Człowiek ten, choć wymalowany, sprawiał wrażenie, jakby za chwilę miał się odezwać: „Panie! Tu się oddycha historią!”

Tuż obok twarz, nie wiadomo czy kobieta, czy kosmita, ale spojrzenie miała jak urzędniczka w wydziale meldunkowym. Morał? Sztuka uliczna to nie tylko bazgroły, to taki ludzki sposób na wykrzyczenie: „Patrzcie na mnie! Ja też istnieję!”

A na końcu, przy rampie, kawałek trawy — jakby natura powiedziała: „Dobrze, że chociaż trochę o mnie pamiętacie, mieszczuchy.”

Polska na murze przy ulicy Barbary Sass-Zdort przy Juliana Tuwima w sąsiedztwie TUVIM Biblioteki Miejskiej.

Polska na murze Barbary Sass-Zdort a Tuwima w Łodzi. Foto Krzysztof Sadłowski, 30.07.2025.
Polska na murze Barbary Sass-Zdort a Tuwima w Łodzi. Foto Krzysztof Sadłowski, 30.07.2025.

No i idę sobie przez plac Bramy Miasta do ulicy Barbary Sass-Zdort. Patrzę, a tu Polska. Tak. Na murze. Nie na mapie, nie w atlasie, tylko w betonowym wydaniu. Czerwono-biała, jakby powiedzieć: „Tu bije serce ojczyzny, nawet jeśli wali trochę farbą”.

Ktoś nie tylko miał wizję, ale i pędzel z zacięciem. Wymalował nasz piękny kraj na ceglanej ścianie, jakby chciał powiedzieć: „Jak cię bije duma narodowa, to się nie kryj, pokaż ją sąsiadowi zza kiosku”. Śmiałek, artysta, patriota, a może wszystko naraz. Może nawet lokalny wariat z farbą w kieszeni. Ale zrobił to, a ludzie przechodzą i mówią: „E, patrz, Polska!”.

Z boku jakiś budynek z graffiti, co wygląda jakby Einstein wrócił z Woodstocku. Okularki, czapeczka i mina „Znam się na rzeczy”. Tu człowiek nie wie, czy to filozof czy ziomek z osiedla, co kiedyś wygrał turniej szachowy, a potem został DJ-em. I to mi się podoba! Kontrast. Tu powaga narodu, tam uśmiech z puszki sprayu. Jak w życiu — raz hymn, raz disco polo.

Treść postu polecana  Aleja Miast Partnerskich w Łodzi. Informacje i Lokalizacja

Zieleń, chodnik, trochę nowoczesności w tle. Miasto tętni, ale mural stoi. Jakby mówił: „Nieważne, czy biegniesz po zakupy czy gubisz się w myślach, pamiętaj skąd jesteś. Tu jest Polska. I nie pytaj czemu akurat na tej ścianie. Może ta była wolna, może najlepiej świeciło.”

Tafla wody na placu Janusza Szoslanda w rejonie Bramy Miasta Łodzi.

Tafla wody plac Janusza Szoslanda Brama Miasta w Łodzi. Foto Krzysztof Sadłowski, 30.07.2025.
Tafla wody plac Janusza Szoslanda Brama Miasta w Łodzi. Foto Krzysztof Sadłowski, 30.07.2025.

Jak się okazuje, wystarczy odwiedzić staw, który zdaje się mieć więcej osobowości niż przeciętny influencer. Oto tafla wody tak spokojna, że aż podejrzana. Refleksy w niej nie tylko malownicze, ale wręcz filozoficzne. Widzimy budynki i typowa polska cegła, czyli materiał, który w PRL-u był równie popularny jak paprotka na parapecie. Okna niebieskie, drzwi niebieskie i nie wiadomo, czy to osiedle czy test wzroku u okulisty.

Ale najpiękniejsze w tym jest to, że woda, jak to woda, odbija wszystko bez uprzedzeń. I tak oto zamiast podziwiać budynki, człowiek patrzy w ich odbicie i myśli: „No ładne… ale czy to się nie zapadnie?”. Gdyby głębie tej kałuży mogły mówić, pewnie opowiadałyby o dzieciakach, które wrzucały tam kapsle, i o gołębiach, które pomyliły to miejsce z spa.

Ten betonowy obrzeżek wokół wody to jak granica między rzeczywistością a snem — człowiek siedzi na krawędzi i kontempluje istnienie. A jak już kontempluje, to wypada wyjąć termos, najlepiej w stylu lat 70., i nalać sobie herbaty z cukrem, co się skrystalizował od zeszłej jesieni.

I jeszcze, jak mawiał wujek z Torunia: „Piękno to nie kwestia marmuru, tylko tego, czy wiesz, gdzie patrzeć.”

Index.

  • Plac Bronisława Sałacińskiego.
  • Rampa i schody przy placu.
  • Ul. Barbary Sass-Zdort.
  • Sąsiedztwo TUVIM Biblioteki Miejskiej.
  • Ul. Juliana Tuwima.
  • Brama Miasta Łodzi.
  • Plac Janusza Szoslanda.
  • Betonowy obrzeżek wokół stawu.

Tytuły powiązane z kategorią i tagiem.

Treść postu polecana  Boże Ciało w Parafii Świętego Jana Ewangelisty na łódzkim Olechowie 2025

Views: 76