Na murach łódzkiego Sądu Okręgowego zawisła tablica, która przypomina o dramatycznych losach powojennej Polski i o ludziach, którzy nie pogodzili się z nową niewolą. Upamiętnia kapitana Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca” oraz żołnierzy podziemia niepodległościowego, więzionych i mordowanych w tym miejscu przez komunistyczny aparat represji. To świadectwo odwagi i ofiary, które wciąż przemawia do kolejnych pokoleń, ucząc, że wolność nigdy nie jest dana raz na zawsze.
Gdy staniesz dziś na Placu Dąbrowskiego w Łodzi, w cieniu monumentalnego gmachu Sądu Okręgowego, możesz odnieść wrażenie, że to tylko kolejne miejsce w ruchliwym mieście. Tramwaje dzwonią, ludzie spieszą do pracy, a fasada budynku zdaje się milczeć. A jednak te mury pamiętają. Pamiętają krzyk, szept, rozpacz i odwagę bo właśnie tutaj, w grudniu 1946 roku, rozegrał się dramat, który na zawsze wpisał się w historię polskiego podziemia.
Na ścianie Sądu zawisła tablica. Nie jest to zwykła płyta z brązu i kamienia, to świadek, który przemawia do przechodnia. Opowiada o kapitanie Stanisławie Sojczyńskim, znanym pod pseudonimem „Warszyc”. Był on żołnierzem września 1939 roku, a później organizatorem i dowódcą Konspiracyjnego Wojska Polskiego największej formacji antykomunistycznego podziemia w centralnej Polsce.
Warszyc nie pogodził się z nową niewolą, która przyszła wraz z czerwonym sztandarem. Gdy inni próbowali ułożyć się z rzeczywistością, on wierzył, że Polska zasługuje na prawdziwą wolność. Za tę wiarę zapłacił najwyższą cenę. Aresztowany w czerwcu 1946 roku, stanął przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Łodzi. Proces trwał od 9 do 17 grudnia pokazowy, z góry przesądzony. Wyrok był jeden: śmierć.
19 lutego 1947 roku wykonano egzekucję na nim i pięciu jego żołnierzach. Ich groby do dziś pozostają nieznane, jakby władza chciała wymazać ich z pamięci narodu. Ale pamięć nie dała się zabić.
Dziś, gdy mijasz tę tablicę, możesz przeczytać słowa: „Cześć ich pamięci!”. To nie tylko formuła. To wezwanie. Bo te mury, choć milczące, wciąż przypominają, że wolność nigdy nie była dana raz na zawsze. Że za nią płacili ludzie tacy jak Warszyc, zwykli, a jednak niezwykli.
I tak gawęda o kapitanie Sojczyńskim nie kończy się wraz z jego tragiczną śmiercią. Ona trwa w każdym, kto zatrzyma się na chwilę przed tablicą, spojrzy na fotografię i pomyśli: oni walczyli, byśmy my mogli żyć inaczej.

Treść na tablicy ku pamięci.
„W TYM GMACZHU W DNIACH 9-17 GRUDNIA 1946 R. PRZED WOJSKOWYM SĄDEM REJONOWYM TOCZYŁ SIĘ PROCES KPT. STANISŁAWA SOJCZYŃSKIEGO „WARSZYCA” ORGANIZATORA I PIERWSZEGO DOWÓDCY KONSPIRACYJNEGO WOJSKA POLSKIEGO – NAJWIĘKSZEJ ORGANIZACJI ZBROJNEGO PODZIEMIA ANTYKOMUNISTYCZNEGO NA TERENIE CENTRALNEJ POLSKI 19 LUTEGO 1947 R. W WYNIKU KOMUNISTYCZNEJ ZBRODNI SĄDOWEJ WYKONANO WYROK ŚMIERCI NA KPT. SOJCZYŃSKIM I PIĘCIU JEGO ŻOŁNIERZACH MIEJSCA POCHÓWKI BOHATERÓW DO DZIŚ POZOSTAJĄ NIEZNANE
CZEŚĆ ICH PAMIĘCI!
SĄD OKRĘGOWY W ŁODZI
INSTYTUT PAMIĘCI NARODOWEJ
2022″
Więcej na www.
- Stanisław Sojczyński (30.03.1910-19.02.1947) pl.wikipedia.org [dostępność na dzień 25.09.2025].
Tytuły powiązane z kategorią i tagiem.
Views: 29
