Sen o Łodzi pod rosyjskim stemplem z 1902

Społeczność. Humor. Przemysłowcy. Zdjęcie poglądowe. Autor Krzysztof Sadłowski, 2026.

Sen o Łodzi pod rosyjskim stemplem. Znalazłem taką rzecz. To nie jest zwykła książka. To jest „Do poduszki. Wesołe luli-luli”. Tytuł brzmi jak kołysanka dla niemowląt, ale nie dajcie się zwieść. Podtytuł mówi jasno: „W którem, dla samej odmiany, mówi się o Łodzi i jej pobliskich okolicach”. Bo wiecie, o Łodzi w 1902 roku mówiło się albo szeptem w banku, albo głośno w sądzie, więc to „luli-luli” to taka zmyłka dla komisarza.

Autor? Tu się zaczyna poezja. Wyspekulował to niejaki Bruno Las ahter szwindler lodzermensch. No, nazwisko mówi samo za siebie. To jest człowiek, który jak mówi „dzień dobry”, to od razu sprawdza, czy masz jeszcze zegarek na kamizelce. On tę książkę chciał nazwać „Tramwaj łódzki”, ale ostatecznie stanęło na „Kiwaniu palcem w obuwiu”. I ja to rozumiem. Bo w Łodzi, jak cię but pije, to nie narzekasz, tylko kombinujesz, jak z tego ucisku zrobić dochodowy interes.

I jeszcze ten smaczek… „Dozwoleno Cenzuroju”. Warszawa, 21 marca 1901 roku. Wyobraźcie sobie tego carskiego cenzora. Siedzi taki Iwan w Warszawie, czyta o łódzkich szwindlach, o wekslach i o tym, że Łódź wygląda jak lampart, i myśli sobie: „Nu, niech drukują. Przecież to czysta prawda. U nich tam nawet karaluchy mają kwalifikacje na agentów”. I przybił pieczątkę. I tak, dzięki łaskawości zaborcy, możemy sobie dzisiaj o tym „luli-luli” pogadać.


Tak sobie siedzę i czytam tę prasę łódzką z 1902 roku. I powiem, że niewiele się nie zmieniło. Kompletnie. My myślimy, że jesteśmy nowocześni, bo mamy fotowoltaikę i hulajnogi elektryczne, a tam wtedy… tam była prawdziwa szkoła życia.

Wziąć taką rozmowę o pracę. Teraz to są HR-y, asertywność, „gdzie widzisz siebie za pięć lat?”. A wtedy? Przychodzi facet do biura, czapkę miętoli w rękach i mówi prosto z mostu: „Chciałem wielmożnego pana prosić o miejsce agenta”. A szef, taki konkretny łódzki fabrykant, znad cygara pyta: „Pańskie kwalifikacje?”. I ten kandydat nie mówi, że zna angielski i Excela. On mówi prawdę, która otwiera wszystkie drzwi: „Łgać potrafię, jak z nut!”.

I to jest konkret. To jest szczerość w kłamstwie. Dzisiaj to się nazywa „kreatywny marketing” albo „relacje z mediami”, a wtedy to był po prostu fach w ręku. Jak umiesz łgać, to jesteś swój chłop.

Bo w Łodzi moralność to była taka… elastyczna. Jak guma w gaciach. Jeden autor tam napisał, że gdyby plamy na opinii występowały na ciele, to cała Łódź wyglądałaby jak lamparci. Rozumiecie to? Idziecie Piotrkowską, a tam sami panowie w cętki. Jeden ma plamkę za weksel, drugi za romans, trzeci za to, że mu bawełna w transporcie „zwiędła”. Taka wielka, miejska dżungla.

A te ich wartości? Prawda, miłość, dobro, piękno… Myślicie, że to filozofia? Nie, w Łodzi to był system bankowy. Prawda? To weksel z gwarancją. Miłość? Weksel z żyrantem w postaci teścia. Dobro? Też weksel, tylko podpisany przez kolegów. A piękno? Piękno to jest taki weksel, który już dawno padł, nikt go nie chce wykupić, ale jak dostaniesz za niego 50% w gotówce, to… to jest cymes. To jest czysta metafizyka finansowa.

Treść postu polecana  Publiczna licytacja furmanek parokonnych na potrzeby stanu wojennego z 1864

I tak to się kręciło. Jeden ma zwierzyniec, drugiemu zdychają małpy. Pytasz go: „Dlaczego u ciebie żyją, a u mnie padły?”. A on ci mówi tę wielką, brutalną prawdę o kapitalizmie: „Bo te są moje, a tamte były wasze”. Czyli: o swoje dbam, a wspólne… no, wspólne to niech sobie zdycha, byle weksel był podstemplowany.

A na koniec dnia… na koniec dnia zawsze jest „rolada”. Nie taka do jedzenia. Tylko taka, jak na tym rysunku. Jedziesz sobie tym rowerem postępu, myślisz, że jesteś królem bawełny, a tu nagle… krach. Fikołek. I lądujesz w błocie z prosięciem pod pachą. I to jest właśnie ta łódzka przedsiębiorczość. Smutnie się kończy, ale przynajmniej jest o czym opowiadać w kabarecie.

Nawet taka Estera… piękna dziewczyna, oczy jak talary, buzia jak galara z jabłkami… no, poetycko polecieli, nie powiem. Ale co z tego? Przyszedł goj, zawrócił w głowie, „otworzył szkatułę wdzięków” – to jest w ogóle przepiękna metafora, muszę ją zapamiętać – i co? I teraz Estera chodzi po mieście i nikt jej nie słucha. Bo w Łodzi, proszę państwa, jak już raz „szkatułę” otworzysz bez odpowiedniego żyranta… to potem nikt ci weksla na zaufanie nie podpisze.

Także… uważajcie na swoje szkatuły i sprawdzajcie, czy wasz teść ma jeszcze atrament w piórze. Bo Łódź patrzy. I liczy cętki.

Ogłoszenia drobne Łódź, Anno Domini 1902.

Wyobraźmy sobie, że to jest rubryka „Ogłoszenia rozmaite” w łódzkiej prasie w kolumnie „łódzki humor” z 1902 roku.

  • POSZUKIWANY AGENT: Do biura handlowego weksli i marzeń. Wymagane świadectwo moralności (może być nieczytelne, byle na ładnym papierze) oraz wybitna zdolność łgania z nut. Kandydaci potrafiący łgać tylko prozą, proszeni o niezawracanie głowy. Zapewniamy stały dopływ atramentu do protestowania weksli i darmowe cygara w razie krachu.
  • SPRZEDAM ROWER: Marki „Postęp”. Stan: po przejściach. Rama w kształcie litery „S” (od słowa Sukces), koło przednie w kształcie ósemki (symbol nieskończonych długów). Do roweru dorzucam gratis rzadki okaz prosięcia do produkcji rolady. Idealny dla kogoś, kto chce efektownie zakończyć karierę przemysłową.
  • ZAGINĘŁA SZKATUŁA WDZIĘKÓW: W okolicach Tomaszowa. Właścicielka, niejaka Estera, prosi o zwrot zawartości. Uczciwy znalazca (o ile taki w ogóle w Łodzi występuje) proszony o kontakt wieczorową porą. Uwaga: za zwrot samej szkatuły bez wdzięków nagrody nie będzie.
  • MATRYMONIALNE: Młody, obiecujący fabrykant z jedną małą plamką na opinii (prawie niewidoczna przy słabym świetle) pozna pannę z posagiem w gotówce. Proszę nie proponować weksli, chyba że żyrantem jest teść z własnym zwierzyńcem. Cel: połączenie kapitałów i wspólne malowanie cętek na opinii.
  • KUPIĘ LAMPARTA: Lub inne zwierzę o podobnym umaszczeniu. Potrzebny jako kamuflaż dla Zarządu Spółki podczas wizyty rewidenta z Pet

Przewodnik po łódzkich cnotach z 1902.

I. O Prawdzie
Prawda w Łodzi? To nie są jakieś tam brednie,
To weksel, co w kasie spoczywa dorodnie.
Gwarancja? Własny fundusz – rzecz święta,
Póki go syndyk w łapy nie spęta.

Treść postu polecana  Łódź historia miasta poprzez wieki tom III od 1914 do 1945 encyklopedia wyd. 2024

II. O Miłości
Miłość to projekt, co serce porusza,
Lecz bez żyranta to pusta jest dusza.
Weksel miłosny? Teść go podpisze,
I wtedy w fabryce radość usłyszysz.

III. O Dobru
Dobro to weksel, lecz zażyrowany,
Przez dwóch kolegów – to układ znany.
„Ty mi podpiszesz, ja tobie skubnę”,
Tak się buduje imperia chlubne.

IV. O Pięknie
Piękno? To weksel, co padł na parkiety,
Protestowany – szczyt etykiety!
Lecz gdy gotówką dadzą połowę,
To jest to Cymes! I miej to za wzowę.

V. O Higienie Opinii
Gdyby tak plamy, co zdobią sumienie,
Wyszły na skórę – to miejcie baczenie:
Cała by Łódź, od Bałut po skraje,
Wyglądała jak Lampart, co w dżungli zostaje.

VI. Epilog (Rolada)
Jeśliś zbyt prędko na rowerze pędził,
I na smarowaniu kół zanadto szczędził,
Czeka cię Krach i przykra przygoda:
W błocie prosięci – łódzka rolada!

5 Złotych Porad dla Młodego Fabrykanta w 1902.

No to na koniec, żebyście nie wyszli stąd tacy zupełnie „gołoledź”, mam dla was dekalog a właściwie to taką „piątkę” łódzkiego sukcesu. Bo w 1902 roku, jak i dzisiaj, bez instrukcji to można tylko wpaść pod dorożkę.

Prawda Miłość Dobro Piękno. Do poduszki wesołe... 1902 str. 44. Zbiory: Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie. Domena publiczna.
Prawda Miłość Dobro Piękno. Do poduszki wesołe… 1902 str. 44. Zbiory: Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie. Domena publiczna.

Szanuj weksel swój jak siebie samego: Pamiętaj, weksel to nie jest papier. To jest obietnica, że kiedyś… być może… w sprzyjających okolicznościach przyrody, ktoś komuś coś zapłaci. A jak dają 50% gotówką za ten protestowany? Bierz i uciekaj, to jest łódzki cud nad Łódką.

Opinia o Łodzi. Do poduszki wesołe... 1902 str. 42. Zbiory: Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie. Domena publiczna.
Opinia o Łodzi. Do poduszki wesołe… 1902 str. 42. Zbiory: Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie. Domena publiczna.

Dobieraj teścia z kalkulatorem w ręku: Miłość jest piękna, oczy jak talary, buzia jak galara… ale to żyrant napędza krosna. Szukaj takiej miłości, która ma podwójne zabezpieczenie i fundusz w kasie przemysłowców. Pamiętaj: serce bije, ale to weksel żyruje.

Kwalifikacje. Do poduszki wesołe... 1902 str. 26. Zbiory: Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie. Domena publiczna.
Kwalifikacje. Do poduszki wesołe… 1902 str. 26. Zbiory: Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie. Domena publiczna.

Bądź jak lampart, ale w cieniu: Skoro i tak wszyscy mamy plamy na opinii, to przynajmniej dbaj o to, żeby były to plamy stylowe. Jak cię złapią za rękę, mów, że to nowa kolekcja jesień-zima. W tłumie lampartów pojedyncza kropka jest niewidoczna.

Moje i Wasze. Helenów. Do poduszki wesołe... 1902 str. 31.  Zbiory: Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie. Domena publiczna.
Moje i Wasze. Helenów. Do poduszki wesołe… 1902 str. 31. Zbiory: Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie. Domena publiczna.

Odróżniaj „Moje” od „Waszego”: To jest fundament. Jak coś jest „twoje” – chuchaj, dmuchaj, karm jak te okazy w Helenowie. Jak coś jest „wasze” – no cóż… przyroda bywa okrutna, akcjonariusze bywają smutni, a małpy w Bagateli… no, małpy mają swój czas.

Rolada 1902 str. 24. Zbiory: Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie. Domena publiczna.
Rolada 1902 str. 24. Zbiory: Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie. Domena publiczna.

Unikaj rowerów i zbyt szybkich karier: Bo w Łodzi droga do gwiazd często kończy się rymem do słowa „pada”. Jak będziesz za bardzo pedałował w stronę postępu, to skończysz jako rolada z prosięcia. A wierz mi, nikt nie chce być roladą, zwłaszcza taką z 1902 roku.

Z motywów łódzko-tomaszowskich 1902 str. 11. Zbiory: Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie. Domena publiczna.
Z motywów łódzko-tomaszowskich 1902 str. 11. Zbiory: Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie. Domena publiczna.

    No… to idźcie teraz i róbcie te interesy. Tylko ostrożnie ze szkatułami!

    Pobudka w rzeczywistości. No… i tak to wyglądało 1902 roku. 78 stron czystego, łódzkiego optymizmu spod ciemnej gwiazdy. Wydrukowane u Lepperta w Warszawie, na Elektoralnej 8, pewnie po to, żeby łódzka policja miała dalej do redakcji.

    Treść postu polecana  Prezydenci Miasta Łodzi w latach 1841-1939

    Dzisiaj ta książka leży w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie. Jako „czasopismo”. Ale my wiemy swoje. To nie jest czasopismo. To jest instrukcja obsługi miasta, w którym weksel jest ważniejszy od aktu urodzenia, a teść jest kluczowym elementem infrastruktury przemysłowej.

    Mam nadzieję, że to nasze dzisiejsze „luli-luli” was za bardzo nie uśpiło. Bo w Łodzi, jak tylko zamkniesz oczy, to zaraz ktoś ci „szkatułę wdzięków” otworzy albo rower na roladę przerobi. Więc pilnujcie swoich weksli, sprawdzajcie cętki na opinii i pamiętajcie: jak dają 50% gotówką, to nie pytać o nic, tylko brać i uciekać do Tomaszowa.

    Źródło tekstów z 1902 roku.

    • Tytuł: „Do poduszki. Wesołe luli-luli:.
    • Podtytuł: w którem, dla samej odmiany mówi się o Łodzi i jej poblizkich okolicach. Książka mogąca równie dobrze nosić nazwę „Kiwanie palcem w obuwiu”, jako też „Tramwaj łódzki” (według pierwotnego zamierzenia i planu).
    • Dodatek: Kalendarz na 1902 Rok.
    • Wyspekulował: Bruno Las ahter szwindler lodzermensch.
    • Rok i Nr wydania: 1902 (IV).
    • Język: Polski.
    • Ilość stron: 78.
    • Druk/Skład: Skład Główny i Drukarnia Leppert i S-ka, ul. Elektoralna Nr 8, Warszawa.
    • Zbiory: Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie.
    • Typ: czasopismo.
    • Cenzura: Дозволено Цензурою. Варшава 21 марта 1901 года. (pol. Pozwolono przez cenzurę. Warszawa, 21 marca 1901 roku.) – Kontekst historyczny: Napis ten to standardowa formuła cenzorska z czasów zaboru rosyjskiego. W tamtym okresie publikacje wydawane w Warszawie musiały uzyskać oficjalną zgodę carskiej cenzury przed dopuszczeniem do druku.

    Tytuły tekstów.

    • Prawda Miłość Dobro Piękno (1902 str. 44).
    • Jeszcze jedna opinia (1902 str. 42).
    • Kwalifikacje (1902 str. 26).
    • Moje i Wasze. Helenów (1902 str. 31).
    • Rolada 1902 str. 24).
    • Z motywów łódzko-tomaszowskich (1902 str. 11).

    Views: 30