Mural Wólczańska 39 a 6 Sierpnia w Łodzi Polesie. Foto Krzysztof Sadłowski, 07.11.2025.Mural Wólczańska 39 a 6 Sierpnia w Łodzi Polesie. Foto Krzysztof Sadłowski, 07.11.2025.

W samym sercu łódzkiego Polesia, na skrzyżowaniu Wólczańskiej 39 i 6 Sierpnia, pojawił się mural, co nie ściana, lecz opowieść, to obraz jak z marzenia, pełen spokoju i bliskości.

Na tle zielonej trawy dwoje ludzi odpoczywa w ciszy, jakby świat na chwilę przystanął, a czas zwolnił swój bieg. Autorami tego dzieła są Paulina i Konrad Kwietniewscy – artyści, co malują nie tylko pędzlem, ale i sercem. Fundacja Urban Forms, kurator tej artystycznej przygody, zadbała, by mural był nie tylko ozdobą, ale i przystankiem dla duszy. To nie tylko obraz na budynku, to zaproszenie do zatrzymania się, do spojrzenia w głąb siebie i do odnalezienia piękna w codzienności.


W samym sercu Łodzi, gdzie ulice Wólczańska 39 i 6 Sierpnia przecinają się jak ścieżki w starym parku, pojawił się nowy cud: mural, co nie ściana, lecz opowieść na ścianie wielopiętrowego budynku, patrzącego na przechodniów z milczeniem betonu, a dziś rozkwitający obraz jak z marzenia. To nie zwykłe malowidło, to płótno duszy, co mówi do każdego, kto spojrzy.

Leżą tam dwoje. Oto Ona w czerwonej sukni, co kwiatami pachnie, zaś On z głową na poduszce, jakby w sielskim śnie. Trawa wokół nich zielona, z białymi kwiatkami, jakby ktoś rozsypał wspomnienia dzieciństwa. Patrzą w niebo? W siebie? W nas? Kto to wie… Ale jedno pewne, spokój z nich bije, ciepło, bliskość. Jakby świat na chwilę przystanął.

A kto to namalował, zapytacie? Paulina Kwietniewska z mężem Konradem, para artystów, co nie tylko pędzlem, ale i sercem malują. Ich dzieło to nie tylko obraz, to gest, to szept, to zaproszenie do zatrzymania się. A wszystko to pod skrzydłami Fundacji Urban Forms, co od lat dba, by Łódź była nie tylko miastem, ale galerią pod gołym niebem, a i Kuratorem tej sztuki stając się. Dzięki Fundacji łódzkie ściany mówią, śnią, żyją.

Treść postu polecana  Apteki Łódzkie w latach XIX-XX wieku

Niech ten mural będzie jak przystanek w codzienności, miejsce, gdzie można westchnąć, uśmiechnąć się, pomyśleć o tym, co ważne. Bo przecież w tym zgiełku miasta, czasem wystarczy spojrzeć na ścianę, by przypomnieć sobie, że życie to nie tylko bieganina, ale też chwile ciszy, bliskości, miłości.


Mural Wólczańska 39 a 6 Sierpnia w Łodzi Polesie. Foto Krzysztof Sadłowski, 07.11.2025.
Mural Wólczańska 39 a 6 Sierpnia w Łodzi Polesie. Foto Krzysztof Sadłowski, 07.11.2025.

Idziesz sobie ulicą, zwykły dzień, szum samochodów, stukot butów o chodnik, a tu nagle bach! Cała ściana budynku zamienia się w opowieść.

Na tej ścianie, co jeszcze niedawno była szara i obdrapana, rozciąga się zielona łąka. Trawa aż kusi, żeby się w niej położyć, a niebo tak błękitne, że trudno odróżnić, gdzie kończy się malunek, a zaczyna prawdziwy horyzont. I tam, pośród tej zieleni, leży ona – kobieta w czerwonej sukience w białe grochy, jakby wyjęta z dawnych fotografii. Oparła głowę na kolanach mężczyzny, który też spoczywa w trawie. Spokój, cisza, chwila zatrzymana w farbie.

A wokół? Prawdziwe miasto, rusztowania, cegły, niedokończone ściany. Z jednej strony kurz i beton, z drugiej – obraz, który mówi: „Zatrzymaj się, człowieku, odetchnij, popatrz, że życie to nie tylko pośpiech i budowa, ale też chwila wytchnienia, bliskość, zwyczajna radość bycia razem”.

I tak to sztuka wdarła się w codzienność – jak gawędziarz, co przysiadł na ławce i snuje opowieść, a ty, choćbyś się spieszył, musisz na chwilę przystanąć i posłuchać.


Mural Wólczańska 39 a 6 Sierpnia w Łodzi Polesie. Foto Krzysztof Sadłowski, 07.11.2025.
Mural Wólczańska 39 a 6 Sierpnia w Łodzi Polesie. Foto Krzysztof Sadłowski, 07.11.2025.

Ona w czerwonej sukience w grochy nie znalazła się na tej łące przypadkiem. To jej ulubione miejsce, gdzie od dziecka przychodziła, by słuchać szumu traw i patrzeć w niebo. A On spokojny, zamyślony, a od dawna szukał przestrzeni, w której mógłby odetchnąć od miejskiego zgiełku. Spotkali się właśnie tam, jakby los postanowił spleść ich ścieżki w chwili, gdy oboje potrzebowali drugiego człowieka.

Ich historia zaczęła się od prostego gestu. Oto Ona położyła głowę na jego kolanach, a On nie odsunął się, tylko pozwolił, by ta bliskość stała się początkiem czegoś większego. Od tej chwili łąka stała się ich wspólnym azylem. Tam rodziły się rozmowy o marzeniach, o podróżach, których jeszcze nie odbyli, o książkach, które chcieli razem przeczytać.

Treść postu polecana  Żywioły serca i natury. Sztuka Halyny Rabchevskiej przy Tuwima 10 w Łodzi 10.2025

Mural Wólczańska 39 a 6 Sierpnia w Łodzi Polesie. Foto Krzysztof Sadłowski, 07.11.2025.
Mural Wólczańska 39 a 6 Sierpnia w Łodzi Polesie. Foto Krzysztof Sadłowski, 07.11.2025.

Views: 49