„Towarzystwo Akcyjne Wyrobów Bawełnianych Karola Scheiblera w Łodzi” artykuł poświęcony jednej z najważniejszych instytucji przemysłowych XIX‑wiecznej Łodzi tj. Towarzystwu Akcyjnemu Wyrobów Bawełnianych Karola Scheiblera. Tekst ukazał się w ramach rubryki Historja fabryk w Łodzi, której celem – zgodnie z zamysłem wydawcy – było coroczne publikowanie opisów kolejnych zakładów przemysłowych miasta. W ten sposób tworzono swoistą kronikę rozwoju łódzkiego przemysłu włókienniczego i jego znaczenia dla regionu.
Publikacja zamieszczona w łódzkim czasopiśmie „Kalendarz informacyjno-adresowy na rok 1893” przedstawia dzieje fabryki Karola Scheiblera, jej rozwój organizacyjny i technologiczny, a także rolę, jaką odegrała w kształtowaniu przemysłowego charakteru Łodzi. Opisano zarówno początki działalności przedsiębiorstwa, jak i jego przekształcenie w spółkę akcyjną, co stanowiło ważny etap w historii lokalnego przemysłu. Artykuł ukazuje również skalę produkcji, znaczenie ekonomiczne zakładu oraz jego wpływ na życie społeczne i gospodarcze miasta. Rubryka „Historja fabryk” w Łodzi miała charakter cykliczny i dokumentacyjny. Jak zaznaczono w Informatorze Łodzianin (s. 129):
„W rubryce tej corocznie kolejno pomieszczać się będą opisu fabryk łódzkich, co, z czasem, utworzy materiał kronikarski do historyi rozwoju przemysłu fabrycznego Łodzi i okolicy.”
Dzięki temu publikacja z 1893 roku stanowi cenne źródło wiedzy o początkach i rozwoju największych zakładów włókienniczych w Łodzi, a zarazem dokumentuje proces przemian gospodarczych, które uczyniły z miasta jeden z najważniejszych ośrodków przemysłowych w tej części Europy.

O fabryce Karola Scheiblera czyli jak Łódź zamieniła się w kocioł parowy historii.
Wyobraźcie sobie Łódź roku 1893. To nie jest jeszcze ta Łódź z filmów Wajdy, gdzie robotnik z wąsem i w czapce z daszkiem patrzy spode łba na fabrykanta. To Łódź, która dopiero co wyrosła z tkackiej kołyski i nagle dostała turbodoładowanie w postaci Karola Scheiblera człowieka, który przyjechał z Nadrenii i zamiast patrzeć na pola kapusty, zobaczył w Łodzi… Manchester.
Karol Scheibler nie budował fabryki, on budował imperium z cegły i pary. W 1893 roku Towarzystwo Akcyjne miało sześć zakładów:
- Centralna fabryka serce całego organizmu, z przędzalnią, tkalnią i warsztatami mechanicznymi.
- Pfaffendorff (Księży Młyn) nowoczesna bestia z 67 oknami na froncie i maszynami o sile 3000 koni.
- Tivoli tkalnia mechaniczna, gdzie 480 warsztatów terkotało jak świerszcze w lipcową noc.
- Przędzalnia odpadków nic się nie marnowało, nawet resztki bawełny dostawały drugie życie.
- Blicharnia czyli pralnia, farbiarnia i drukarnia w jednym, gdzie tkaniny wychodziły na świat w pełnej krasie.
- Żarki filia pod Częstochową, żeby nie było, że wszystko tylko w Łodzi.
To była struktura jak w dobrze naoliwionej armii każdy oddział miał swoje zadanie, a całość spięta była koleją i telefonem.
Anegdota o samym Scheiblerze:
Mówiono, że raz Scheibler przechadzał się po fabryce i zobaczył robotnika drzemiącego przy maszynie.
– „Czemu śpisz, człowieku, zamiast pracować?” – spytał surowo.
A robotnik, nie tracąc rezonu, odparł:
– „Panie fabrykancie, ja nie śpię, ja marzę, jakby to było, gdyby maszyny same pracowały.”
Scheibler ponoć roześmiał się tak głośno, że echo niosło się po całym Księżym Młynie. I od tej pory mawiał, że nawet w fabryce trzeba mieć marzenia.
Produkcja wyglądała jak koncert symfoniczny, tylko zamiast skrzypiec wrzeciona. Było ich ponad 230 tysięcy, a do tego 3664 warsztaty tkackie. Dziennie fabryka wyrzucała z siebie tyle tkanin, że można by nimi przykryć 110 wiorst, czyli mówiąc po ludzku od Łodzi do Warszawy i jeszcze kawałek dalej.
Bawełna przypływała z Ameryki, Egiptu i Indii, a potem niczym w kuchni wielkiego szefa była trzepana, czesana, przędzona, tkana, bielona, farbowana i drukowana. Aż w końcu wychodził z tego perkal, kreton, barchan czy kort bawełniany towary, które trafiały nie tylko na rynek Królestwa, ale i do najdalszych guberni Cesarstwa.

Towarzystwo Karola Scheiblera było jak Amazon XIX wieku produkowało w Łodzi, sprzedawało wszędzie. Od Petersburga po Bucharę, od Moskwy po Amsterdam. A że nagród i medali zgarnęli tyle, że można by nimi wybrukować Piotrkowską, to i prestiż był pierwsza klasa.
W 1893 roku w fabrykach Scheiblera pracowało ponad 6500 robotników. Tygodniowo wypłacano im 30 tysięcy rubli suma, za którą można by wtedy kupić pół powiatu. Ale Scheibler nie był tylko kapitalistą z cygarem. To był też filantrop:
- Robotnicy dostawali mieszkania w specjalnie wybudowanych domach za grosze albo i za darmo.
- Był szpital św. Anny, przytułek dla starców, szkoły dla dzieci robotników.
- Istniała kasa emerytalna, sklep spożywczy bez marży i fundusz pogrzebowy.
Jak na XIX wiek to był socjalizm w praktyce, tylko że finansowany przez kapitalistę.
Poranek na Księżym Młynie:
Słońce dopiero wstaje, a już z kominów fabrycznych unosi się dym. Na brukowanych uliczkach słychać stukot drewniaków.
– „Oj, Maryś, szybciej, bo gwizdek zaraz zawyje, a majster nie będzie czekał!” – pogania Józek swoją żonę, która niesie w koszyku pajdę chleba i cebulę na drugie śniadanie.
– „A co ja, ptak? Żeby latać?!” – odburkuje Maryś, poprawiając chustkę na głowie.
I tak, zanim kogut na wsi zapieje, w Łodzi już tysiące ludzi ciągnie do fabryki, jakby to był kościół, a gwizdek – dzwon na mszę.
Towarzystwo miało własną straż pożarną, własny gaz, własne lampy elektryczne, własną kolejkę i własne sklepy. To było miasto w mieście, gdzie robotnik mógł się urodzić, pracować, leczyć, uczyć dzieci i umrzeć wszystko pod szyldem Scheiblera.
I teraz najważniejsze. Scheibler nie tylko zbudował fabrykę. On zbudował Łódź przemysłową. Dzięki niemu miasto, które jeszcze pół wieku wcześniej było wioską tkaczy, stało się polskim Manchesterem. A jego Towarzystwo Akcyjne największym przedsiębiorstwem włókienniczym w całym Cesarstwie Rosyjskim.
Można powiedzieć, że Karol Scheibler był jak kucharz, który wziął garść bawełny, dodał parę kotłów, przyprawił parą i gazem, a na koniec podał światu danie, które nakarmiło pół Europy. A Łódź? Łódź od tej pory już zawsze pachniała parą, bawełną i potem robotników i ten zapach unosi się nad nią do dziś.
Niedzielny odpoczynek:
W niedzielę, gdy fabryka milczała, robotnicy siadali na ławkach przed domami. Kobiety rozkładały pranie, dzieci grały w klasy, a mężczyźni dyskutowali o świecie.
– „Mówią, że w Ameryce to robotnik zarabia trzy razy tyle co u nas.” – rzucił ktoś.
– „A u nas trzy razy tyle robotnik musi się narobić, żeby przeżyć.” – odpowiedział inny, wywołując śmiech i westchnienia zarazem.
Oto pełna treść publikacji z 1893.
Notka informacyjna.
- Tytuł artykułu: Towarzystwo Akcyjne Wyrobów Bawełnianych Karola Scheiblera w Łodzi.
- Rubryka: Historja fabryk w Łodzi.
- Publikacja: Łodzianin kalendarz informacyjno-adresowy na rok 1893.
- Wydawca: Nakład Cezara Richtera.
- Druk: Drukarnia Rudolfa Luthera.
- Miejsce i rok wydania: Łódź, 1893.
- Strony: 129–133.
- Język publikacji: polski.
- Lokalizacja, dostępność i zbiory: Wojewódzka Biblioteka Publiczna im. Józefa Piłsudskiego w Łodzi – Regionalia Ziemi Łódzkiej.
- Prawa: domena publiczna.
Tytuły powiązane z kategorią i tagiem.
Drukarnia Rudolfa Luthera Łódź Zachodnia 39
2024-04-14Łódź i nowo budująca się do niej droga żelazna Osk...
2024-03-05Zęby w zwierciadle czasu. O higienie zębów w felie...
2025-10-05Łodzianin kalendarz informacyjno-adresowy na rok 1...
2024-03-20Łodzianin kalendarz informacyjno-adresowy na rok 1...
2025-10-11Ballada o Łodzi film dokumentalny prod. z 1957
2024-03-04Łodzianin kalendarz informacyjno-adresowy na rok 1...
2024-03-20Ceglana Dolina czyli Księży Młyn. Historia pewnego...
2025-07-18Przepisy o pomocy lekarskiej w fabrykach i zakłada...
2026-01-19Introligatornia Rudolfa Luthera Zachodnia i Piotrk...
2024-05-08Tkacka potęga nad Łódką. Historia zakładów Juliusz...
2025-09-29Views: 72