Komedja Łódzka. Reaktywacja. O tym, jak Kaśki stały się Damami

Z prasy Łódzkiej z okresu XIX-XX wieku. Zdjęcie poglądowe.

Przysiądźcie na chwilę, bo oto wpadł mi w ręce prawdziwy unikat z 1902 roku, prosto z zasobów Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie. Spójrzcie tylko na ten tytuł: Śmierć i życie. Komedja łódzka.

Brzmi niewinnie, prawda? Ale nie dajcie się zwieść, to nie jest zwykła bajka na dobranoc, a raczej ostra jak brzytwa satyra na naszą „Ziemię Obiecaną”, którą autor, niejaki Bruno Las Ahter (lodzermensch z krwi i kości!), wyspekulował ku uciesze i przestrodze łodzian.

Zapraszam na spacer po kartach tej „Komedji łódzkiej”, gdzie śmierć miesza się z biznesem, a luksus z błotem Piotrkowskiej.

Śmierć z pompą, czyli łódzki szyk po grób.

Śmierć i życie. Komedja łódzka. Do poduszki wesołe luli luli 1902 str. 88-89 cz. 1. Zbiory: Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie. Domena publiczna.
Śmierć i życie. Komedja łódzka. Do poduszki wesołe luli luli 1902 str. 88-89 cz. 1. Zbiory: Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie. Domena publiczna.

W tamtych czasach w Łodzi nawet umierać trzeba było z fasonem! Autor z przekąsem zauważa, że „umrzeć niezgorsza rzecz w Łodzi”. Dlaczego? Bo tutejsze pogrzeby to istne widowiska:

  • Plusz, aksamit i szych: Trumny ociekające bogactwem, jakby zmarły wybierał się na bal, a nie na cmentarz.
  • Złocone wozy i orkiestra: Muzyka gra z taką pompą, że cały „hurm” ludzi przystaje, by podziwiać to widowisko.
  • Chłopstwo w „celendrach”: Służba w białych rękawiczkach, szytych „hurtem dla prawic”, prowadzi te smutne procesje przez miasto.

Kontrasty na każdym kroku.

To, co w tej publikacji uderza najbardziej, to niesamowity, niemal groteskowy obraz miasta portretowany przez Bruna. Wyobraźcie sobie ten widok:

„Nieboszczyk w trumnie, bawełna tuż w pace,
Oto obrazek łódzkiego echt ruchu!”

Z jednej strony mamy karawany, które „przekrzywiają się” na wyboistym bruku tak mocno, że aż „drgnie umarły”, a z drugiej – pędzące frachty z bawełną, które o mało tych karawanów nie rozniosą. Tu interes nie staje ani na moment, nawet dla kostuchy!

Śmierć na kredyt i metamorfozy dam.

Autor, z typową dla „lodzermenscha” swadą, zagląda łodzianom do portfeli i sumień. Śmierć w tej komedii ma swój „kredyt” i „dyskont”. Ironizuje, że dla dłużnika zgon to czasem jedyny ratunek przed wekslami, których już nie musi płacić..

Treść postu polecana  Dzień 11 listopada 1918 r. w Łodzi ze wspomnień uczestników. Wydanie z 1938

Ale najciekawsze są te łódzkie „metamorfozy”! Bruno bez litości punktuje tutejsze „wielkie damy”, które jeszcze wczoraj były zwykłymi Kaśkami, a dziś, dzięki fortunie zrobionej na bawełnianym pyle, paradują w jedwabiach. Śmierć jednak, jak pisze autor – „łupi przeszłość jak wieprza”, obnażając prawdę o każdym z nas.

Pod okiem cenzora.

Warto wspomnieć, że choć teksty są swawolne, to nad ich publikacją czuwało czujne oko carskiej cenzury. Widzicie ten dopisek „Дозволено Цензурою”? To pamiątka z 21 marca 1901 roku, bez której żaden żart o łódzkim „szwindlerze” nie mógłby ujrzeć światła dziennego w Warszawie

To doprawdy niezwykła lektura słodko-gorzka, pełna lokalnego kolorytu i trafnych obserwacji nad łódzkim charakterem, gdzie rubel i śmierć idą pod rękę.

Oto jak mogłaby wyglądać współczesna wersja tej „dobranocki”.

Śmierć i życie. Komedja łódzka. Do poduszki wesołe luli luli 1902 str. 88-89 cz. 2. Zbiory: Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie. Domena publiczna.
Śmierć i życie. Komedja łódzka. Do poduszki wesołe luli luli 1902 str. 88-89 cz. 2. Zbiory: Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie. Domena publiczna.

No to słuchajcie, kochani! Gdyby Bruno Las Ahter – ten nasz przedwojenny „lodzermensch” i naczelny kpiarz – wpadł dzisiaj na Piotrkowską ze swoim smartfonem, jego „Komedja łódzka” brzmiałaby pewnie jak wiralowy wątek na TikToku albo zgryźliwy felieton w modnym portalu. Miasto się zmieniło, ale pewne rzeczy w Łodzi są wieczne jak korek na Zachodniej.

Miasto w wiecznym remoncie czyli „Echt Ruch” 2026.

Dawniej karawany wywracały się na dziurawym bruku, dziś mamy festiwal barierek i objazdów. Wyobraźcie sobie ten obrazek: luksusowy karawan, cały w czarnym matowym lakierze, próbuje sforsować rozkopane skrzyżowanie.

  • Kontrast po łódzku: Z jednej strony elegancka procesja, a z drugiej – tuż obok – kurier na elektrycznym rowerze lawiruje między wykopami z dostawą jedzenia.
  • Dynamika: Jak pisał Bruno o bawełnie i trumnie, tak dziś: „Nieboszczyk w korku, obok beton leją – w Łodzi się wszyscy z logistyki śmieją!”.

Od „Kasi” do „Influencerki” (Metamorfozy 2.0).

Pamiętacie te „wielkie damy”, co to kiedyś były zwykłymi Kaśkami? Dzisiaj Bruno celowałby pewnie w nasze lokalne celebrytki z Instagrama.

  • Styl: Już nie „plusz i aksamit”, ale filtry, botoks i markowe torebki z outletu.
  • Prawda czasu: Śmierć nadal „łupi przeszłość”, przypominając, że pod tym całym blichtrem i „luksusowym kontentem” kryje się ta sama stara Łódź – robotnicza, zadziorna i nie biorąca jeńców.
Treść postu polecana  Bal z cedułą, szynk z zegarkiem a Łódź w rytmie policyjnego walca w 1864

Śmierć na raty 0%.

W 1902 roku pisało się o „kredycie u śmierci” i „niepłaceniu weksli”. Dzisiaj Bruno pewnie drwiłby z chwilówek i leasingów.

„Ha, pal że je kaci! I tak mu dobrze, bo raty za iPhone’a nie płaci!”.

Nawet na cmentarzu szukalibyśmy pewnie paczkomatu albo kodu QR na pomniku, żeby „opinia – to cielątko jałowe” mogła zostawić lajka pod ostatnim pożegnaniem.

Łódź – miasto, które nie zasypia, bo za głośno klną żywi.

Bruno zauważył, że od tego łódzkiego pędu „aż zaczną kląć żywi”. I co? I nic się nie zmieniło! Czy to 1902, czy 2026, Łódź to stan umysłu. To miasto, gdzie tragedia miesza się z farsą, a bogactwo z „szwindlem” , tworząc ten jedyny w swoim rodzaju, łódzki „luli-luli” klimat.

Notka.

  • Publikacja: „Śmierć i życie. Komedja łódzka.
  • Str. 88-89.
  • Rok 1902.
  • Tytuł: „Do poduszki. Wesołe luli-luli:.
  • Podtytuł: w którem, dla samej odmiany mówi się o Łodzi i jej poblizkich okolicach. Książka mogąca równie dobrze nosić nazwę „Kiwanie palcem w obuwiu”, jako też „Tramwaj łódzki” (według pierwotnego zamierzenia i planu).
  • Dodatek: Kalendarz na 1902 Rok.
  • Wyspekulował: Bruno Las ahter szwindler lodzermensch.
  • Rok i Nr wydania: 1902 (IV).
  • Język: Polski.
  • Ilość stron: 78.
  • Druk/Skład: Skład Główny i Drukarnia Leppert i S-ka, ul. Elektoralna Nr 8, Warszawa.
  • Zbiory: Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie.
  • Typ: czasopismo.
  • Cenzura: Дозволено Цензурою. Варшава 21 марта 1901 года. (pol. Pozwolono przez cenzurę. Warszawa, 21 marca 1901 roku.) – Kontekst historyczny: Napis ten to standardowa formuła cenzorska z czasów zaboru rosyjskiego. W tamtym okresie publikacje wydawane w Warszawie musiały uzyskać oficjalną zgodę carskiej cenzury przed dopuszczeniem do druku.
Treść postu polecana  Jak dawne obrzędy w wielkanocny stół się przelały

Views: 46