Boisko przy Niciarnianej – kiedyś arena sportowych uniesień, dziś królestwo traw i mleczy. Bramka w połowie w bieli, w połowie w rdzy, stoi jak stary weteran wspominający czasy, gdy piłka tu rządziła. Teraz to natura wygrywa wszystkie mecze, a tablica wyników dawno zarosła chwastami.
Witam na trasie, która nie znajdzie się w żadnym typowym przewodniku po Łodzi. Tu nie ma kolejek do kasy biletowej ani tabliczek z napisem „Proszę nie deptać trawy”, zresztą trawa sama dała sobie prawo do władania tym miejscem.

Boisko przy ulicy Niciarnianej w Łodzi to dawny bastion osiedlowych potyczek i lokalnych turniejów, położony w cieniu MSK Niciarniana – Dom Kultury Ariadna pod Nr 1/3 i Fabryki Nici Ariadna, gdzie kiedyś rytm dnia wyznaczały stukot krosien i okrzyki z trybun. Dziś ten rytm zastąpiło… „ćwierkanie wróbli” i „westchnienia wiatru” w wysokich trawach.
Ach, gdyby te zardzewiałe słupki potrafiły mówić, opowiedziałyby niejedną historię z czasów, gdy przy ulicy Niciarnianej w Łodzi futbol pachniał świeżo skoszoną trawą, a nie… pokrzywą po pas.
Kiedyś tu była gładka murawa i białe linie boiska przypominały o ambicjach mieszkańców. Tu rozgrywały się mecze, o których opowiadano później w tramwajach, a dzieciaki odtwarzały gole w szkolnych zeszytach, rysując krzywe prostokąty bramek.

Dziś? Zamiast świstu piłki — trzepot skrzydeł wróbli. Zamiast okrzyków trenerów — szelest liści w koronach drzew, które z roku na rok przesuwają swoje granice w stronę dawnej płyty boiska.
Dziś to dwie bramki stojące niczym „pomnik po cichu”, pordzewiałe, niekompletne bez siatki co w sumie potęguje wrażenie opuszczenia, a jedna z nich lekko przekrzywiona, jak stary wujek na weselu, który pamięta wszystkie tańce sprzed pół wieku, ale już sam nie zatańczy. Natura robi swoje: drzewa coraz śmielej wkraczają na teren dawnej płyty, a boisko przypomina raczej polanę w środku miniaturowego lasu

Miłośnicy Widzewa z OSK „Tylko Widzew” próbowali przywrócić boisku trochę dawnego blasku — zasiali trawę, odnowili jedną z bramek, jakby chcieli wysłać w świat sygnał: „Halo, tu jeszcze bije serce futbolu”.
I choć czas i zieleń wymazały większość śladów po sportowej przeszłości, wciąż można poczuć tu „echo oklasków*” i „gwar kibiców”. Wystarczy zamknąć oczy i dać się ponieść wyobraźni, a wtedy można niemal usłyszeć „gwizdek sędziego” zagłuszany przez tupot trzewików na mokrej ziemi.
Jeśli chcecie poczuć klimat tego miejsca, przyjdźcie tu w pochmurny dzień. Mgła i cisza dodadzą mu jeszcze więcej uroku, a Wy poczujecie się jak odkrywcy zapomnianej areny, na której duch sportu postanowił zostać na zawsze.

I choć natura robi wszystko, by zamazać ludzkie wspomnienia, to w tym miejscu wciąż unosi się coś więcej niż tylko zapach wilgotnej ziemi. Unosi się duch dawnych meczów, echo braw, a może i odrobina łódzkiego uporu — że jeszcze nie wszystko stracone.
Notka informacyjna.
- Nazwa. Boisko.
- Adres. Łódź, ul. Niciarniana.
- Rejon. Park Roberta Baden-Powella.
- Stan obecny. Istnieje, opuszczony, zaniedbany.
Views: 59
